|
Strona główna
| |
MITY, LEGENDY, CIEKAWOSTKI
Borne
Sulinowo zawsze owiane było tajemnicą, czemu zresztą trudno się dziwić biorąc
pod uwagę historię miasta. Dwóm wielkim armiom, które władały tu
poprzednio, zupełnie nie zależało na reklamie swoich poczynań. Cała
struktura miasta zbudowana została dla potrzeb
Wehrmachtu od podstaw, co daje duże możliwości techniczne stworzenia pod
ziemią "części niejawnej" miasta. Równie tajemnicze co cały
okres pobytu było nagłe opuszczenie miasta przez żołnierzy niemieckich. W
trakcie walk o Wał Pomorski, którego ówczesny Gross Born był ważną częścią
składową, wojska niemieckie po prostu wyszły z miasta pozostawiając
je w stanie nienaruszonym.
Równie (jeśli nie bardziej) tajemniczy był "okres
radziecki" w dziejach miasta, kiedy to Borne
Sulinowo było najpilniej strzeżoną bazą Północnej Grupy Wojsk. Choć
wojska te oficjalnie nie posiadały w Polsce rakiet strategicznych z głowicami
atomowymi, to w pobliżu poligonu pozostały po nich potężne silosy
rakietowe, w których najprawdopodobniej było to "nie istniejące"
uzbrojenie.
To i wiele innych faktów powoduje, że atmosfera
tajemniczości towarzyszącą miastu nie przemija i co jakiś czas wraca z nową
siłą.
|
1.
Miasto – widmo, czyli jak ukryć 18.000 hektarów
Oficjalnie
Borne Sulinowo „nie istniało”. Nie było zaznaczone na
mapach, w atlasach samochodowych, a wiodące do miasta drogi „urywały
się” gdzieś w okolicach Krągów czy Starowic. Nawet, jeżeli się
nie urywały, to i tak „prowadziły” tylko nad jezioro Pile,
ewentualnie do punkcika na mapie (wieś? kolonia ?) o nazwie
„Sulinowo” (takie mapy, odsłaniające rąbek tajemnicy, zaczęły
się pojawiać dopiero w latach 70-tych). Zresztą nie miało to większego
znaczenia, bo i tak droga każdego niezorientowanego kierowcy kończyła
się tuż za Krągami, przed szlabanem, wokół którego stali uzbrojeni
czerwonoarmiści i składali kierowcy propozycję nie odrzucenia:
„zawracajcie”.
Jeżeli ktoś próbował
szczęścia, jadąc od strony Nadarzyc, napotykał podobny szlaban przy
rozjeździe na wysokości Starowic. Natomiast jadący trzecią możliwą
drogą, z Łubowa, otrzymywali propozycje nie do odrzucenia na mostku w
Liszkowie.
W przewodniku dla
turystów-kajakarzy brzeg jeziora Pile określono jako „niedostępny,
nie nadający się do biwakowania”. Z kolei 18.000 hektarów
poligonu było opisane w ewidencji gruntów jako „tereny leśne”.
|

Tablica (dez)informacyjna, na której wyraźnie
widać, że nie istnieje: Borne Sulinowo, Kłomino, Zalewy Nadarzyckie
itd. |

Ortografia "brawurowa", ale przesłanie
jednoznaczne. |
|
2. Podziemia
Najbogatsza i wzbudzająca najwięcej emocji legenda dotycząca
Bornego Sulinowa, czekająca na swoje wyjaśnienie. W tym akurat przypadku
wydaje się to stosunkowo łatwe, wystarczy po prostu znaleźć podziemną
część (zakładając oczywiście że istnieje) naszego miasta. Gdyby było
to takie łatwe jak się wydaje, dzisiaj podziemiami spacerowałyby
wycieczki. Niestety, nie spacerują.
Badania
radiestezyjne przeprowadzone przez inż. Jana Kasińskiego wykazały, że
pod miastem zlokalizowane są m.in. kolej wąskotorowa, zakład
produkcyjny, podziemny magazyn oraz szereg ciągów komunikacyjnych. Poza
tym istnieć miałyby kompleksy schronów, tuneli i wiele innych
pomieszczeń.
Nie
ma bezpośredniego dowodu że powyższe obiekty istnieją, choć z drugiej
strony trudno uwierzyć żeby militarne miasto, w którym mieszkało
kilkanaście tysięcy żołnierzy nie miało choćby jednego schronu
przeciwlotniczego, a tych właśnie w mieście po prostu nie ma. Nawet
przy wybujałej fantazji, trudno wyobrazić sobie sytuację kiedy na dźwięk
syreny alarmującej o nalocie, tysiące żołnierzy Wehrmachtu z oficerami
i ich rodzinami na czele, rozbiega się w popłochu po okolicznych lasach,
aby po minięciu zagrożenia wrócić do miasta.
Dodatkowym argumentem przemawiającym "za",
może być fakt iż w bardzo podobnym, można powiedzieć siostrzanym mieście
Winsdorf (leżącym na terenie Niemiec) jest rozległa, podziemna część.
Czy
rosyjskie wojska korzystały z podziemi i na ile skutecznie je
zamaskowali, czy jak twierdzą niektórzy - zasypali ? Podobno w ostatnich
miesiącach pobytu Rosjanie zwozili do miasta duże ilości materiałów
budowlanych, z których ... niczego nie zbudowano. Jak powszechnie
wiadomo, na każdej budowie część materiałów ulega
"odparowaniu", lecz żeby aż 100 % ? Czyżby użyto ich do
zamurowania wejść do podziemi ? W całej tej sprawie jest oczywiście
miażdżąca przewaga pytań nad odpowiedziami. Czy te proporcje ulegną
kiedyś zmianie - czas pokaże.
|

Domniemany układ podziemnej części
miasta (kliknij, aby powiększyć). |

Czy tory kolejowe, które kończą się nagle
przy ul. Orła Białego, miały swój podziemny ciąg dalszy ? |
|
3. "Podwodny las"
Jeśli
porównać mapy topograficzne z lat 30-tych ze współczesnymi, to wyraźnie
widać dużą różnicę kształtu wyspy na jeziorze Pile. Wyspa leżąca
u południowego brzegu jeziora, w pobliżu miasta, nosząca przed II wojną
nazwę Rodberg, jest obecnie zdecydowanie mniejsza. Brakująca, całkiem
pokaźna część wyspy jest obecnie na dnie jeziora, na głębokości ok.
18 m. W związku z tym, że najprawdopodobniej (podobnie jak dzisiaj) całą
wyspę porastał gęsty las, mamy w jeziorze Pile podwodną wersję lasu
sosnowego.
Narosłe
wokół tego faktu legendy mówiły między innymi o tym że na wyspie była
baza niemiecka baza miniaturowych łodzi podwodnych - wysadzona pod koniec
II wojny, oraz że aktualny kształt wyspy to efekt potężnej eksplozji
przeprowadzonej przez Rosjan. Po wojnie mieli zebrać wszelkie niewypały
i niewybuchy aby zdetonować je na wyspie.
Prawda, być
może jest bardziej prozaiczna. Badania przeprowadzone przez nurków z
pisma "Odkrywca" wykazały, że "podwodny las" to
efekt naturalnych procesów geologicznych. Zapadła się grota wapienna
istniejąca pod powierzchnią wyspy.
Czy to ostatnia hipoteza ? Trudno o jednoznaczną odpowiedź.
|
Fragment map:

z roku 1936 |

... i współczesnej. |
|
4.
Silosy rakietowe
Tajemniczy
obszar znajduje się w głębi lasu, ok. 30 km od Bornego Sulinowa.
Mini-miasteczko było samowystarczalne. Znajdowało się tam wszystko, co
było potrzebne do normalnego funkcjonowania: budynek dowodzenia,
koszarowce, garaże, hydrofornia, sklepy, kino i bloki mieszkalne. Dzieci
dowożono codziennie do szkoły w Bornem Sulinowie. W tej elitarnej
jednostce stacjonowało około 300 żołnierzy oraz oficerowie z
rodzinami.
Budowę
obiektów w "środku lasu" rozpoczęto w 1972 r. Prace trwały
bez przerwy przez sześć lat. Teren otoczono wysokim potrójnym płotem i
zasiekami z drutu kolczastego pod napięciem. Obszar patrolowali uzbrojeni
żołnierze. Nikt nie mógł zbliżyć się do ściśle tajnej bazy. Jak
się okazało po wyjeździe wojsk rosyjskich - bazy rakietowej, gdzie oprócz
typowych zabudowań, pozostały także silosy po ruchomych wyrzutniach
rakiet dalekiego zasięgu z głowicami atomowymi.
Obecnie,
ta równie tajna co nowoczesna super-baza znajduje się w stanie totalnej
dewastacji. O tym, na jaką skalę okoliczni mieszkańcy
"pozyskiwali" na terenie bazy surowce wtórne niech świadczy
fakt, że zginęły stalowe drzwi od silosu. Sam fakt ich zginięcia może
nie byłby szczególnie dziwny, gdyby nie to, że jedno skrzydło drzwi
miało szerokość 3 m, wysokość 6 m, grubość 40 cm i wagę ponad 4
tony. Ponadto drzwi były zaspawane i usunięte miały wszelkie urządzenia
do ich otwierania.
To,
że drzwi już nie ma, jest wyraźnym potwierdzeniem prawdziwości
lansowanego niegdyś hasła - "Polak potrafi".
|

Miejsce ukrycia dla pojazdu z wyrzutnią
rakiet taktycznych. |

Fragment bazy na zdjęciu wykonanym zaraz po
wyjeździe wojsk rosyjskich.
|
|
5. Dar narodu
Kłomino (Westfalenhof,
Gródek), miasteczko leżące na południowym krańcu poligonu, na
niemieckiej mapie topograficznej z 1936 r. jest obszarowo zdecydowanie większe
od Bornego Sulinowa. W "czasach radzieckich" powierzchnia miasta
uległa zdecydowanemu zmniejszeniu. Był tam między innymi budynek kasyna
- odpowiednik znajdującego się w Bornem Sulinowie, monumentalnego Domu
Oficera. Został on całkowicie rozebrany, zaś materiały budowlane
przewieziono do Warszawy na plac budowy Pałacu Kultury i Nauki jako
"dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego".
|

Dziś trudno nawet zlokalizować miejsce,
gdzie stał ten budynek.
|
|
6. Skażenie terenu
Twórcami
informacji o skażeniu terenu Bornego Sulinowa i pobliskich obszarów byli
głównie dziennikarze. W początkowym okresie istnienia miasta
rozpisywali się skwapliwie o wszystkich możliwych (i niemożliwych)
rodzajach skażeń, zakażeń i zanieczyszczeń. Większość z nich miała
własną "jedynie słuszną" teorię na ten temat i takie
drobiazgi jak wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z WAT czy
Uniwersytetu Śląskiego nie miały wpływu na treść artykułów.
Zaobserwować
można przy tym pewną prawidłowość: im dalej od Bornego Sulinowa
znajdował się autor, tym większe skażenie.
Paradoksalnie,
cała sprawa miała też dobre strony dla mieszkańców miasta. Pogłoski
o świecących, radioaktywnych grzybach, skutecznie odstraszały
potencjalną konkurencję zbieraczy runa leśnego. Niestety (dla
miejscowych zbieraczy), w ostatnich latach skuteczność odstraszania
zdecydowanie spadla i lasy zaroiły się od grzybiarzy.
|

Borowik z okolic Bornego Sulinowa - lampki
nocnej nie zastąpi, budzika nie podświetli. |
|
7. "Przydomowe
stacje benzynowe"
W
okresie stacjonowania kontyngentu Armii Czerwonej, "przyjaźń polsko
- radziecka" realizowana była na szczeblu podstawowym i sprowadzała
się do intensywnej wymiany handlowej pomiędzy żołnierzami
"zaprzyjaźnionej armii" a okoliczną ludnością. Jest to
najlepszy przykład na to, że inicjatywa obywatelska potrafi zdecydowanie
wyprzedzić porozumienia międzypaństwowe. Szczególne miejsce w wymianie
miała benzyna, której czerwonoarmiścy mieli jakby za dużo, zaś
okoliczni mieszkańcy - za mało i (po cenach oficjalnych) jakby za drogo.
Ponieważ nie rozdrabniano się handlem na kanistry, lecz z reguły na
beczki; powstała niespotykana gdzie indziej instytucja -
"przydomowych stacji benzynowych". Były to różnego rodzaju i
wielkości zbiorniki, gdzie żołnierze przelewali "nadwyżki"
paliwa.
Po wyjeździe Rosjan, wielu okolicznych mieszkańców pierwszy raz w życiu
kupiło paliwo w prawdziwej, oficjalnej stacji benzynowej. Oczywiście,
dalecy byli od zachwytu z tego powodu. Ceny "radzieckie" były
poza wszelką konkurencją.
|

Cysterny na terenie głównego składu paliw -
2 km od miasta. Magazynowane tu paliwo napędzało nie tylko czołgi i
inne pojazdy wojskowe. |
|
8.
Ostatnie ślady
Borne
Sulinowo to miejsce przełomowych zmian. Z potężnej, zamkniętej bazy
wojsk radzieckich (później rosyjskich) przeszło gwałtowną
transformację w cywilne, w pełni polskie miasteczko, gdzie dynamicznie
rozwija się turystyka i nie bez szans na realizację jest pomysł
uzyskania statusu uzdrowiska.
W efekcie, bardzo szybko zmienił ogólny wygląd i atmosfera miasta.
Zniknęły wszechobecne, rosyjskie napisy propagandowe, pisane cyrylicą
nazwy ulic i Lenin w różnych postaciach: rzeźba, płaskorzeźba, obraz
itd.
Uważny poszukiwacz może jeszcze natrafić na ostatnie ślady
"radzieckiego rozdziału" w historii miasta. |

Skuteczność takiej kraty musi być wielka;
dwa w jednym - wytrzymałość i odstraszanie. |

Obecnie ul. Sosnowa (jeszcze wcześniej - Stettiner
Strasse) |

Aktualnie - ul. Lipowa (jeszcze wcześniej - Orts
Strasse) |

Dzisiaj to ul. Słoneczna (jeszcze wcześniej
- Belgarder Strasse) |

Obecnie ul. Parkowa (jeszcze wczesniej - Rosliner
Strasse) |

Dzisiaj jest to ul. Różana (jeszcze wcześniej
- Prenzlauer Strasse) |
|
9. Poligon
Poligon kojarzy się
zazwyczaj z rozległym, płaskim i dość monotonnym terenem. W przypadku
poligonu borneńskiego, takie wyobrażenia są zupełnie nieadekwatne do
rzeczywistości. Ostatnim określeniem, jakie można by było użyć w
stosunku do niego jest "monotonny". Bardzo zróżnicowana rzeźba
terenu, niezwykłe bogactwo fauny i flory, bunkry i pozostałości przeróżnych
budowli, a całość poprzecinana gęstą siecią poligonowych dróg –
to najkrótszy opis tego niezwykłego obszaru.
Na imponującym wielkością aerale 18-tu tysięcy hektarów znaleźć można
pełen wachlarz środowisk przyrodniczych: lasy, jeziora, cieki wodne, bagna
i jedne z największych w Europie wrzosowisk – Wrzosowiska Kłomińskie.
Cały ten rozległy teren, zajmujący prawie 40 % dzisiejszej gminy od początku
lat 30-tych ubiegłego wieku był w wyłącznym użytkowaniu wojska –
zmieniały się tylko mundury. Obecnie jedynym mundurem, jaki można tam
spotkać jest mundur leśnika. Jedynym wyjątkiem jest okres Międzynarodowego
Zlotu Pojazdów Militarnych, wtedy jednocześnie (i na dodatek bardzo
zgodnie) przebywają tam ludzie w uniformach, jakie tylko czasowo i w różnym
okresach tu „bywały” – Wehrmacht, Afrikakorps, Armia
Czerwona, Armia Federacji Rosyjskiej.
Każda formacja zostawiła po sobie jakieś trwałe ślady w postaci bunkrów,
magazynów i innego rodzaju budynków, których przeznaczenia nie sposób
dziś odgadnąć. Można się na nie natknąć czasami w najmniej
spodziewanych miejscach.
|

Dyskretne, niepozorne wejście ... |

... i dość zaskakujące wnętrze wzgórza. |

Radzieckie budynki poligonowe są w lepszym
... |

... lub gorszym stanie (zazwyczaj - gorszym). |

Wejście do niemieckiego bunkra. |
|
10. Cokoły.
Jednym ze śladów dawnej historii miasta są
cokoły pomników. Dawniej zwieńczone posągami przedstawiającymi postać
wodza rewolucji - W.I. Lenina lub symbolami potęgi Armii Czerwonej, dzisiaj
stoją "osierocone", niszczejące i zapomniane.
Wyjeżdżająca 6 Gwardyjska
Witebsko-Nowogrodzka Dywizja Zmechanizowana Armii Federacji Rosyjskiej
zabierała ze sobą swoje pomniki. Wyjątkiem były dwa: tzw.
"pepesza" czyli pomnik Iwana Paddubnego i wagon z krótkim
odcinkiem torów (pozostawiony na pamiątkę eszelon z pierwszego transportu
żołnierzy radzieckich przybyłych do Bornego Sulinowa). Stojąca na
trawniku, pośrodku skrzyżowania dzisiejszych ulic: Orła Białego, Lipowej
i Alei Niepodległości "pepesza" została przeniesiona na
cmentarz radziecki przy drodze od strony Szczecinka. Jest teraz najbardziej
charakterystycznym jego elementem.
Wagon bardzo źle zniósł zderzenie z gospodarką rynkową. O ile dla
poprzednich mieszkańców miasta miał on wartość sentymentalną, o tyle
dla kolejnych była to już tylko wartość dosłowna, uzależniona jedynie
od aktualnej ceny za kilogram złomu. W efekcie - wagon długo nie postał.
|

fot. Oleksandr Piven
1989 r. W 9 Maja, złożenie
kwiatów i salut przy pomniku Lenina.
Był to największy, "reprezentacyjny" pomnik w mieście.
Wykonany z białego marmuru, stał przed Klubem Garnizonowym, naprzeciwko
dzisiejszej siedziby Nadleśnictwa. |
|

Obecny (jesień 2005 r.) wygląd tego miejsca.
|
|
|

Czołg z symbolami stacjonującej tu
jednostki, na postumencie w pobliżu budynku dywizyjnego muzeum. |
|
|

Obecnie trochę osamotniony postument jakby
czekał na wypełnienie. |
|
|

Cokół w rejonie ul. Chopina. Aktualnie pełni
rolę słupa ogłoszeniowego, a przed wyborami jest miejscem "przepychanek
politycznych". |
|
|

Miejsce w pobliżu wyjazdu z miasta w stronę
Nadarzyc, gdzie stał wagon-symbol. Zostały krawężniki otaczające
pomnik. |
|